Jeśli naprawdę zaczynasz od zera #1 Policz, ile masz pieniędzy

Podjęłaś decyzję: zaczynam oszczędzać. Być może nigdy wcześniej tego nie robiłaś i nie wiesz, gdzie dokładnie zacząć, a być może podejmowałaś już próby uzbierania poduszki finansowej w przeszłości, ale wszystko poszło nie tak, jak powinno i nic ci z tego nie zostało. Teraz zastanawiasz się, od czego zacząć, ale nie masz na to żadnego pomysłu, pustka w głowie. Nie martw się, przeprowadzę cię przez to krok po kroku.

Naprawdę pierwszy, pierwszy krok

Więc zupełnie nie wiesz, od czego zacząć? Od początku, co wbrew pozorom wcale nie jest takie oczywiste, bo czy pomyślałabyś o tym, że pierwszy krok do rozpoczęcia podróży w stronę wolności finansowej to… dokładne przeliczenie swoich pieniędzy? No bo jak masz zacząć stawiać sobie cele finansowe, skoro nie wiesz nawet, jaka jest twoja obecna sytuacja i na co możesz sobie pozwolić. Liczenie pieniędzy to czynność prosta, przyjemna i szybka, o ile trzyma się je w jednym miejscu. Jeśli naprawdę chcesz zacząć, musisz zacząć od tego, bez względu na to, jak mocno skręca ci się żołądek na samą myśl o tym, czego uda ci się doliczyć. Zarezerwuj więc sobie godzinkę wieczorem po pracy albo w niedzielę przy porannej kawie i policz swoje oszczędności.

Co dokładnie musisz policzyć?

Wszystko. Dosłownie. Zacznij od rachunków bieżących, oszczędnościowych i lokat, jeśli takie masz. W każdym jednym banku. Tak, te pieniądze, które odkładałaś na czarną godzinę i miałaś o nich zapomnieć, żeby ich nie wydać też. Jeśli masz wspólnotę majątkową ze swoim mężem albo prowadzisz wspólne gospodarstwo domowe z innymi osobami (rodzicami, dziadkami, rodzeństwem), wlicz też te pieniądze, którymi zarządzasz, a w przypadku męża także wszystkie jego środki (bo są tak naprawdę wasze). Potem doliczasz gotówkę. Tę pochowaną w portfelach, skarpetkach, tajemnych schowkach. A potem do tego wszystkiego dochodzą inwestycje: obligacje polskie i zagraniczne, akcje, ETF-y, fundusze, no naprawdę wszystko. I zliczasz je ze sobą. Tylko przy okazji zapisz sobie, co gdzie trzymasz, żeby się nie pogubić.

A jak masz długi?

Też je zliczasz, z tym, że ich nie dodajesz. Nie odejmujesz ich też od tego, co masz, bo nie liczymy twojej wartości netto, tylko posiadane przez ciebie obecnie aktywa. Długi, wszystkie chwilówki, pożyczki gotówkowe, kredyty, także te hipoteczne, to, co winnaś swoim rodzicom, dzieciom, mężowi (ale tylko, jak macie rozdzielność majątkową). Zapisujesz je sobie OSOBNO od posiadanych przez ciebie pieniędzy. Fakt, musisz to spłacić, ale nie robisz tego teraz, naszym celem jest tylko (no i aż) zorientowanie się w twojej sytuacji finansowej. Jak już masz długi spisane, wszystkie obliczenia lądują w bezpiecznym miejscu – notesie, na kartce, w telefonie (chociaż to polecam mniej), w pliku na komputerze (może być w chmurze, ale lepiej mieć też osobno zgrany).

Co robić, jak już policzysz?

Odpocząć. Liczenie swoich środków po raz pierwszy, zwłaszcza jeśli nie jesteś do końca pewna, co gdzie jest, zajmie ci trochę czasu. Wszystko koniecznie sprawdź dwa razy. Po uzyskaniu wyniku (dwóch, jeśli masz też długi) popatrz na niego przez chwilę i poświęć pięć minut, żeby dokładnie go zapamiętać. A potem weź głęboki oddech i daj sobie kilka dni na oswojenie się ze swoją sytuacją finansową. Przydarzy ci się jedna z dwóch opcji: albo będzie lepiej, niż myślałaś i odetchniesz z ulgą, albo gorzej i wtedy rozboli cię głowa. Teraz potrzebujesz czasu, żeby oswoić się ze swoimi pieniędzmi. Wrócimy do nich w przyszłym tygodniu, kiedy znowu uda ci się znaleźć godzinę na ogarnianie oszczędności.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry